Zdjęcie widoczne na głównej stronie blogu

Patrząc na opisywany zegarek, pochodzący z najnowszej kolekcji marki Atlantic, świętującej w tym roku 130 rocznicę powstania firmy, nie można oprzeć się wrażeniu, że jest to jedynie kolejne nawiązanie do modelu znanej szeroko w świecie marki. Takie było również moje pierwsze wrażenie, ale kiedy przyjrzymy się dokładniej zegarkowi Atlantic, to okaże się, że mamy do czynienia z zupełnie inną kopertą, bezelem, wskazówkami, indeksami itd., a zatem pierwsze wrażenie jest mylne.

Design zegarka stawia go w szeregu tzw. diverów, czyli zegarków dla nurków, o czym świadczy również klasa wodoszczelności 200m, zakręcana koronka oraz solidna bransoleta z przedłużeniem. To, co uderza niemal od razu, to oryginalny kolor bezelu (odważnie pozwolę sobie nazwać go „bordowym”). I znów pierwsze wrażenie jest takie, że ciężko będzie sensownie dobrać garderobę do takiego koloru, ale chwilę później nasuwa się wniosek, że jest wręcz przeciwnie i zegarek ten będzie pasował niemal do wszystkiego, zarówno do białej koszuli, jak też do nieco ciemniejszej garderoby np. granatowej marynarki, bo dlaczego nie? Mnie osobiście kolor bezelu urzekł, czego dla odmiany nie mogę powiedzieć o kolorze samej tarczy, ale jest to oczywiście jedynie kwestia osobistych preferencji. Co by jednak nie mówić o tarczy, ciemny kolor, to znacznie lepsza czytelność wskazań, a na to w tym modelu naprawdę narzekać nie można.

Jeżeli chodzi o samą bransoletę, to choć próżno doszukiwać się w niej różnorodności w wykończeniu, ponieważ wszystkie jej elementy są szczotkowane w ten sam sposób, to trzeba przyznać, że światło potrafi komponować na niej niezwykle ciekawe refleksy, które mnie osobiście przypadły do gustu. To jest to, co naprawdę lubię w zegarkach, czyli niuanse, które sprawiają, że przyjemniej patrzy się na zegarek i niekoniecznie po to, aby odczytać aktualne wskazania czasu.

Kontynuując wątek bransolety warto zauważyć, że producent zegarka umieścił swoje logo na zapięciu, wyposażonym w dodatkowe zabezpieczenie przed przypadkowym odpięciem. Zapięcie to ma jeden minus, ponieważ osobom, które mają dość krótko obcięte paznokcie (w tym ja), trudno będzie podważyć element blokujący, ale być może jest to jedynie kwestia przyzwyczajenia i wyrobienia się samego zatrzasku, który fabrycznie pracuje dość ciasno. Przyznać jednak trzeba, że zaproponowany przez producenta kształt zabezpieczenia jest ciekawy i prezentuje się bardzo dobrze, przełamując równoległe i prostopadłe linie elementów bransolety.

 

Wspomnieć również należy o tym, że bransoletę wyposażono w prosty sposób przedłużania, aby bez tracenia czasu i konieczności używania specjalistycznych narzędzi, można było dostosować jej długość do założenia zegarka na piankę. Przedłużając bransoletę, zegarek należy jednak zdjąć i dopiero przy rozpiętej bransolecie otworzyć dodatkowy zatrzask, a zatem nie ma mowy o przypadkowym przedłużeniu bransolety, co mogłoby doprowadzić do zsunięcia się zegarka z ręki.

Wspomniałem na początku o oryginalnym kolorze bezelu, ale nie sposób pominąć faktu, że jego krawędź jest polerowana na wysoki połysk, co stanowi fajny kontrast ze szczotkowaną od góry kopertą. Jest to tym bardziej zauważalne, ponieważ bezel nie jest ząbkowany na całym obwodzie, co wygląda bardzo ciekawie i oryginalnie. Kolejna cecha, która mnie osobiście przypadła do gustu. Nie mogłem pominąć weryfikacji pracy samego bezelu i tu mały minus za minimalne luzy, ale za to duży plus za 120 klików oraz komfortowe posługiwanie się bezelem, bez obawy o jego przypadkowe obrócenie (bezel obraca się z wystarczającym oporem, uniemożliwiającym przypadkowy obrót podczas codziennego użytkowania i oczywiście tylko w jednym kierunku, właściwym ze względu na bezpieczeństwo nurkującego).

Koperta, podobnie jak cała bransoleta, jest szczotkowana od góry, ale na szczęście producent lub projektant zegarka, postanowił nieco urozmaicić ten element, ponieważ krawędzie koperty zostały wypolerowane na wysoki połysk, co znacznie ożywia zegarek i dodaje mu nieco ekskluzywnego wyglądu. Odbicia mankietu, potrafią wyglądać na żywo bardzo fajnie (ot, niuans).

Dzięki temu, że mamy do czynienia z zegarkiem kwarcowym, profil zegarka prezentuje się nie tak okazale, jak w przypadku większości zegarków z mechanizmem automatycznym, dzięki czemu, pomimo znacznych rozmiarów koperty, zegarek będzie dobrze prezentował się na przegubie. W podsumowaniu, rozmiar oceniłem jako mało uniwersalny, bo 44mm, to jednak sporo, ale i tak uważam, że zegarek ten będzie prezentował się na większości nadgarstków o wiele lepiej, niż nie jeden zegarek automatyczny o rozmiarze koperty poniżej 44mm, za to o większej wysokości profilu.

Przejdźmy teraz do tarczy, czyli do elementu, na który większość użytkowników zegarków patrzy najczęściej. Na pierwszy rzut oka, tarcza wydaje się być pozbawiona wszelkich niuansów, co najwyżej dobrze widoczne są jedynie aplikowane indeksy. Jednak przyglądając się jej dokładniej, dostrzec można bardzo drobny gilosz, widoczny lepiej w powiększeniu (przyznaję, że dostrzegłem go dopiero na zdjęciach). Wykonanie tak misternego wzoru, wymaga nie lada precyzji.

Podczas pierwszego kontaktu z zegarkiem, zwykle zanim przechodzę do wyszukiwania zalet, wad i niuansów, najczęściej zwracam uwagę na czytelność wskazań. W przypadku tego modelu przyznać należy, że wskazania czasu są niezwykle czytelne, a wskazówki są na tyle charakterystyczne, że raczej trudno będzie pomylić ten zegarek z zegarkiem innej marki, co na pewno należy uznać za plus.

Wracając do czytelności wskazań, to w mojej opinii jest wręcz wyśmienita, zarówno przy patrzeniu na tarczę zegarka na wprost, jak również pod znacznym kątem. Przy tej perspektywie, zacierają się nieco różnice w długości wskazówek, ale i tak nie sposób ich ze sobą pomylić, ze względu na to, że wskazówka godzinowa zakończona jest w inny sposób, niż wskazówka minutowa.

Po zachwytach nad czytelnością wskazań, przyszła pora na kolejny, również niewielki minus. W mojej opinii, umieszczona na szafirowym szkle lupka, która ma pomóc w lepszym widzeniu daty, tak naprawdę przynosi odwrotny efekt, ponieważ jest zbyt mała. Staram się wyobrazić, jak wyglądałby ten zegarek bez tego elementu i być może jego brak nie byłby wcale takim złym pomysłem, choć faktem jest, że lupka rzeczywiście działa, a wskazania dnia miesiąca są czytelne, ale tylko wtedy, gdy na tarczę patrzy się na wprost. Dodatkowym szczegółem jest to, że w sąsiedztwie okienka daty, znajduje się indeks, który odbiega kształtem od indeksu, znajdującego się po przeciwległej stronie. Ostatecznie przyznaję rację producentowi, czy też projektantowi zegarka, ponieważ przycięty trójkąt, wyglądałby na pewno gorzej, aniżeli skrócony prostokąt.

Jak przystało na rasowego divera, może on pochwalić się naprawdę dobrą lumą, czyli masą fluorescencyjną, którą naniesiono na wskazówki, indeksy oraz punkt odniesienia na bezelu. Nie często widuje się tak dobrą lumę w zegarkach Atlantic i muszę z przykrością stwierdzić, że takiej nie ma nawet mój ulubiony diver Atlantic Seashark, o którym również pisałem na łamach tego blogu. Ciekawostką jest to, że luma umieszczona na wskazówkach i punkcie odniesienia na bezelu, świeci wyraźnie jaśniej, niż luma umieszczona na indeksach, i nawet jeżeli jest to efekt niezamierzony, to jak dla mnie jest to rozwiązanie idealne, lepsze od sytuacji, gdyby wszystkie elementy pokryte lumą, świeciły jednakowo.

Na zakończenie jeszcze jeden, być może mało istotny element w zegarkach innych niż divery, ale bardzo istotny właśnie z punktu widzenia zegarków tego typu, a mowa oczywiście o koronce, która w tym modelu jest zakręcana, dzięki czemu bez obawy w zegarku można nurkować, do czego przecież został zaprojektowany. Koronka opatrzona jest dodatkowo ładnym logotypem marki, spójnym z logo, widocznym na tarczy (szczegół, ale jednak).

Podsumowując, model Atlantic Mariner 44mm, to teoretycznie zegarek dla mężczyzn o dość pokaźnym nadgarstku, ale dzięki zastosowanemu mechanizmowi i stosunkowo niewielkiej wysokości koperty, sprawdzi się również na nieco mniejszych nadgarstkach. Zegarek ten zapewne trafi w gust mężczyzn, którzy lubią zegarki o charakterystycznym dla diverów wyglądzie, choć niekoniecznie mają zamiar używać ich w wodzie. Dla mnie diver, to przede wszystkim gwarancja solidnego zegarka, który mogę użytkować niemal w każdych warunkach, bez względu na pogodę. Jak przystało na markę Atlantic, zegarek wykonano z niezwykłą starannością i jakością, czego amatorskie zdjęcia na pewno nie są w stanie oddać.

Na (+):

– oryginalny kolor bezelu,

– bardzo czytelne wskazania, zarówno za dnia, jak też w nocy,

– szeroki wachlarz zastosowań,

– szafirowe szkło (standard),

– klasa wodoszczelności 200M,

– zakręcana koronka,

– wskaźnik dnia miesiąca.

 

Na (-):

– niewielkie luzy bezelu (niezauważalne podczas użytkowania),

– nieco mała lupa, powiększająca wskazania datownika.

 

Atlantic Mariner 44mm

Referencja: 80378.41.61R

Mechanizm: RONDA 515.2

Tarcza: w kolorze grafitowym z delikatnym giloszem

Koperta: stalowa 44mm

Bransoleta: stalowa, szczotkowana

Szkło: szafirowe

Wodoszczelność: 200m

Cena: 1.745,00zł

Wojciech Kutermankiewicz