Opisywany tu model Atlantic Seasport Diver Chrono 42mm, to jeden z niewielu zegarków kwarcowych marki Atlantic, który od razu zwrócił moją uwagę (jestem zagorzałym zwolennikiem zegarków mechanicznych, choć i to ostatnio nieco zmienia się). Być może dlatego, że przypomina ulubionego przeze mnie Seasharka, a być może przez to, że tak, jak w Seasharku, dopatrzeć się w nim można wielu ciekawych detali, które wymagają czasu. Wszystko to powoduje, że zegarek ten może po prostu podobać się od pierwszej chwili, a z czasem jest już tylko lepiej.


Design zegarka stawia go w szeregu tzw. diverów, czyli zegarków dla nurków, i choć nie wyposażono go w bransoletę, to jednak nie można powiedzieć złego słowa o pasku, z którym otrzymujemy ten model. Jest to element, który od razu przykuł moją uwagę, bo o ile od spodu jest to w zasadzie standardowy pasek skórzany, o tyle od strony wierzchniej, mamy do czynienia z czymś w rodzaju materiału, który wygląda naprawdę solidnie. A do tego wszystkiego niebieskie przeszycia, które idealnie komponują się z kolorem tarczy i bezelu – jak już pisałem, to takie niuanse, które dodatkowo cieszą oko. Choć lubię dobrze wykonane bransolety, a takie najczęściej spotykamy w przypadku zegarków Atlantic, to osobiście uważam, że w przypadku tego modelu, zdominowałaby ona sam zegarek i spowodowałaby, że wszelkie niuanse byłyby mniej zauważalne. Poza tym, ilu użytkowników diverów, faktycznie pływa w swoich zegarkach? Po prostu nosimy zegarki tego typu, bo lubimy ich design, nawet jeżeli zupełnie nie potrafimy pływać 😉

Nie ma bransolety, ale jest za to piękny bezel i warto podkreślić, że poza samą estetyką, wykonany jest naprawdę dobrze. Kolejny raz podkreślam, że w niewielu zegarkach typu diver, bezel obraca się tak, jak w Seasharku, czy właśnie opisywanym modelu. O co konkretnie chodzi? Przede wszystkim o to, że nie ma w nim luzów, obraca się dość wygodnie, ale nie za lekko, a do tego ma 120 klików, przy spotykanych często bezelach z 60 klikami. Ktoś pewnie zapyta „A co to za różnica i po co tym w ogóle kręcić?”. Hmm, ja kręcę dla samej przyjemności, nawet gdy nie odmierzam czasu, bo przecież właśnie do tego służy ten element 😉 Na uwagę zasługuje też kropka z masy fluorescencyjnej, usytuowana w punkcie „0”, która wykonana jest z niezwykłą starannością! Aby sprawdzić, czy faktycznie jest aż tak dobrze, sięgnąłem po lupę zegarmistrzowską o powiększeniu x15 i… nic! Szczegół, ale mnie ten szczegół w niewyjaśniony sposób fascynuje i sprawia wiele radości – cóż, my „Czasoholicy”, patrzymy na zegarki nieco inaczej 😉

Jakieś minusy? Zapewne skala, którą naniesiono na bezel, nie będzie zbyt trwała i trzeba będzie uważać, aby jej nie zarysować, ale oczywiście wszystko zależy od obchodzenia się z tym zegarkiem. Podczas kilkudniowych testów, zegarkowi nie udało się wyrządzić wielkich szkód, a mówiąc precyzyjniej, nie widzę, abym wyrządził mu jakąkolwiek szkodę, ale w końcu jako miłośnik zegarków, potrafię o nie dbać, nawet gdy nie należą do mnie i gdy to „tylko” zegarki kwarcowe 😉

Patrząc na ten model, nasuwa się wiele podobieństw do Seasharka, ze względu na detale i niuanse, których dopatrzyłem się w samej kopercie, jak też tarczy. Otóż uszy koperty od góry i od przodu zmatowiono, natomiast boki są wypolerowane na wysoki połysk. To samo dotyczy wysuniętej z prawej strony części koperty, stanowiącej ochronę koronki, która od góry została zmatowiona. Mało praktyczne mogą okazać się boki koperty, wypolerowane na lustro na całej powierzchni, ponieważ łatwo zostawić na nich odciski palców. Z drugiej strony, nie można przecież zmatowić wszystkiego, jak leci, bo cała przyjemność w patrzeniu na kontrastujące i odmienne powierzchnie, sąsiadujące ze sobą. Na uznanie zasługuje klamra paska, która jest solidna i dobrze wykonana, a jednocześnie zmatowiona, przez co nawiązuje do uszów koperty. Wygrawerowany logotyp, to kolejny smaczek.

Bardzo ładnie prezentuje się sama tarcza, która w zależności od oświetlenia, przybiera różne odcienie niebieskiego, od bardzo jasnego, do głębokiego granatu. Szlif słoneczny, choć trudny do uchwycenia na zdjęciach, jest naprawdę piękny i dodaje smaku całości. Od jakiegoś czasu zwracam szczególną uwagę na wykonanie wskazówek, a wszystko przez kolegów z grupy „Czasoholicy”, którzy ciągle szukają przysłowiowej „dziury w całym” 😉 Przyznać muszę, że jeżeli chodzi o wykonanie wskazówek w tym modelu, to nie mam zupełnie uwag, a podobnie jak kropeczce na bezelu, przyglądałem się im przy pomocy lupy zegarmistrzowskiej o powiększeniu x15 😉 Jak widać, bardzo dobrze i jednocześnie ciekawie wykonany zegarek, można nabyć za całkiem rozsądną kwotę, ale czy nie tego oczekujemy po zegarkach marki Atlantic?

Na tarczy zegarka dzieje się naprawdę dużo, a mimo to, zegarek nie traci wcale na czytelności wskazań, o czym miałem okazję przekonać się podczas kilkudniowego testu. Tłoczki chronografu działają pewnie, a sam chronograf umożliwia pomiar z dokładnością do 0.1s, co jest dokładnością wystarczającą, biorąc pod uwagę błąd, wynikający z refleksu operatora.

To, czego nie lubię w zegarkach kwarcowych, to niedokładne trafianie wskazówki sekundnika w indeksy sekund, ale jest to coś, z czym po prostu należy pogodzić się, bo bardzo rzadko zdarza się, że jest idealnie i mam tu na myśli również zegarki z tzw. wyższej półki. Na szczęście, gdy chronograf nie jest uruchomiony, duża wskazówka sekundnika chronografu, spoczywa sobie spokojnie w pozycji „0” i wtedy jest OK. 😉 Ogólnie zegarek prezentuje się naprawdę „męsko” i pomimo kwarcowej duszy, mógłby spokojnie towarzyszyć mi w codziennych zmaganiach. Poniżej nieco podrasowane zdjęcie, które jeszcze bardziej podkreśla „męski” charakter tego modelu.

Niezwykle urzekająca jest gra światła i to zarówno na samej tarczy, jak też, a może przede wszystkim, na kopercie zegarka, w tym na jego bezelu. Przyznać muszę, że ten model, to naprawdę dobra alternatywa dla Seasharka, którego nie ma już niestety w sprzedaży. Zatem jeżeli cenicie sobie dobrze wykonane zegarki kwarcowe, to jest to naprawdę dobry wybór, zwłaszcza w tym przedziale cenowym. Mnie ten zegarek urzekł od pierwszego spojrzenia, co zdarza się niezwykle rzadko.

Podsumowując, model Atlantic Seasport Chrono 42mm, to zegarek, który wykonano z niezwykłą starannością i jakością. Pomimo designu, sugerującego sportowy charakter i związek z wodą, sprawdzi się przede wszystkim jako zegarek codzienny, do czego predysponują go jego funkcje oraz ciekawy kolor tarczy. Uniwersalny rozmiar 42mm sprawia, że znajdzie uznanie zarówno wśród osób, noszących na co dzień nieco większe, jak też nieco mniejsze zegarki.

 

Na (+):

  • ciekawy kolor tarczy (jasnoniebieski-granatowy w zależności od oświetlenia),
  • szeroki wachlarz zastosowań,
  • szafirowe szkło (standard),
  • klasa wodoszczelności 100M,
  • funkcja chronografu,
  • wskaźnik dnia miesiąca.

 

Na (-):

  • bezel, który prawdopodobnie można łatwo zarysować (nic innego nie znalazłem).

 

Atlantic Seasport Diver Chrono 42mm

Referencja: 87462.42.51NY

Mechanizm: ETA G10.212 kwarcowy z funkcją chronografu

Tarcza: w kolorze jasnoniebiesko-granatowym w zależności od oświetlenia

Koperta: stalowa 42mm

Pasek: od spodu skórzany, z wierzchu materiałowy z przeszyciem

Szkło: szafirowe

Wodoszczelność: 100m

Cena: 1.695,00zł

Wojciech Kutermankiewicz