Recenzowany poniżej model, nauczył mnie w pewnym sensie pokory, ponieważ opinia o tym zegarku zmieniła się diametralnie, dosłownie z dnia na dzień. Kiedy bowiem starałem się napisać kilka zdań, zanim jeszcze zrobiłem zdjęcia, w zasadzie trudno było mi zdobyć się na słowa uznania, a w zamian dopatrywałem się jedynie wad. Wszystko zmieniło się dnia następnego, gdy poświęciłem kilka godzin na wykonanie ok. 300 zdjęć (wiem, nie wygląda na to, ale naprawdę starałem się) i okazało się, że zegarek zyskuje naprawdę dużo, gdy znajdzie się w odpowiednim dla niego otoczeniu, bowiem solo nie wygląda dość dobrze, a zatem odpuśćmy sobie zakładanie go do koszulki z krótkim rękawem.

Atlantic Seaway Perpetual Date, to bardzo interesujący model, ze względu na ciekawy wzór, widoczny na tarczy, ale również, a może przede wszystkim, ze względu na zastosowany w nim mechanizm kwarcowy ETA G15.562 z funkcją wiecznego kalendarza, na co wskazuje fraza „Perpetual Date” w nazwie modelu. Jeżeli bowiem wierzyć jego opisowi, to mamy do czynienia z mechanizmem, który nie wymaga korekty daty do 2100 roku! Co to oznacza w praktyce? Ano to, że kalendarz wskazuje prawidłowo dzień tygodnia, dzień miesiąca oraz nazwę miesiąca, ponieważ „wie”, które miesiące są krótsze, uwzględniając przy tym także lata przestępne (podzielne bez reszty przez 4). Co prawda, zegarek nie ma wskaźnika, w którym roku czteroletniego cyklu aktualnie znajdujemy się, ale z czasem okaże się, jak to jest naprawdę. Funkcja ta eliminuje zatem zupełnie konieczność przestawiania datownika w przypadku przechodzenia z miesiąca krótszego niż 31 dni, na miesiąc kolejny. Jak widać, nie tylko zegarki elektroniczne mogą pochwalić się taką funkcjonalnością. Recenzowany zegarek mam u siebie od kilku miesięcy i faktycznie dopiero dziś zauważyłem, że pomimo krótszego lutego i kwietnia, zegarek prawidłowo pokazuje datę majową!

O ile zastosowany w zegarku mechanizm, to naprawdę duży plus i wygoda w codziennym użytkowaniu, o tyle sam wygląd zegarka, budził na początku mieszane uczucia i trudno było mi go opisywać w samych superlatywach tak, jak miało to miejsce w przypadku modelu Seasport Diver Chrono. Na pewno wiele krytycznych uwag wynika z mojego pedantycznego usposobienia, ale są to kwestie, obok których przejść obojętnie nie mogłem, aby recenzja wypadła wiarygodnie. Można na pewno wybaczyć to, że cała koperta nie ma nawet jednej szczotkowanej powierzchni, co mnie akurat przeszkadza, ale przecież innym może podobać się właśnie tak, jak jest. Mat bransolety jest na tyle delikatny, że w niektórych sytuacjach ciężko jest odróżnić elementy polerowane na wysoki połysk od tych delikatnie zmatowionych. Dopiero ujęcie, na którym widać, jak otoczenie odbija się w lustrzanych elementach bransolety, pokazuje wyraźnie, które elementy są polerowane, a które nie.

Największym mankamentem opisywanego modelu, są niezrozumiałe dla mnie „szpary” w bransolecie, które straszą w okolicy łączenia z kopertą. Ktoś najwyraźniej nie pomyślał, projektując element wypełniający przestrzeń między uszami koperty, bo nie wiedzieć czemu, „szpara” ma wyraźny łuk, który nie ma prawa połączyć się z sąsiadującym, płaskim elementem bransolety. W rzeczywistości „szpara” nie jest aż tak ogromna, natomiast powstający na polerowanym elemencie cień, potęguje to wrażenie i nie wygląda to mimo wszystko dobrze. Ot, taki minus tego modelu.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo o ile łączenie bransolety z kopertą nie wyszło najlepiej, o tyle zapięcie bransolety jest jak dla mnie idealne, bo ani za duże, ani za małe. Zegarek nie ma sportowego charakteru, a zatem bardzo dobrze, że samo zapięcie jest delikatne i do tego pozbawione dodatkowego zabezpieczenia. Jak dla mnie, przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Co ważne, element ten został zmatowiony w taki sam sposób, jak zmatowione zostały elementy bransolety, dzięki czemu komponuje się z nimi idealnie, a jednocześnie jest bardziej odporny na zadrapania. Warto zauważyć, że zapięcie opatrzono logotypem marki Atlantic, co dodaje smaku.

Zaskakująca jest natomiast czytelność wskazań zegarka, a przynajmniej czytelność wskazań czasu, który odczytuje się bez problemu, o każdej porze dnia i nocy, dzięki dość szerokim wskazówkom oraz masie fosforyzującej, która świeci… na niebiesko, co wygląda naprawdę pięknie. Na tarczy mamy do czynienia z trzema wskaźnikami typu retrograde, czyli tzw. wskazaniami powracającymi. Jedno ze wskazań to miesiąc, kolejne to dzień tygodnia, a ostatnie, to dzień miesiąca. To ostatnie wskazanie budzie we mnie pewien niepokój, ponieważ wskazówka, która wskazuje dzień miesiąca, wygląda jak zatrzymana wskazówka sekundnika. Choć z technicznego punktu widzenia byłoby to na pewno trudne, to z estetycznego punktu widzenia, tę wskazówkę umieściłbym poniżej wskazówki minutowej i godzinowej, czyli jak najbliżej tarczy, dzięki czemu na pewno nie wyglądałaby, jak wskazówka sekundnika. Szczegół, do którego należy po prostu przyzwyczaić się, o ile dla kogoś to faktycznie problem. Ewentualne uwagi należy kierować do firmy ETA, a nie do marki Atlantic 😉

Widywałem już modele z rozbudowanym kalendarzem, w których korektory wskazań kalendarza, wykonano na wzór pusherów chronografu, co miało nadać zegarkowi bardziej sportowego charakteru. Na pewno nie jest to rozwiązanie zbyt praktyczne, ponieważ łatwo można dokonać niechcianej „korekty” wskazań kalendarza, narażając się przez to na błędne odczytywanie daty. Na szczęście, w modelu Seaway Perpetual Date, nie zdecydowano się na takie rozwiązanie i zastosowano klasyczne korektory, ukryte w kopercie, które wymagają dodatkowego narzędzia, jak choćby długopisu, czy wykałaczki, aby świadomie dokonać korekty kalendarza, a ta jak wiadomo, nie będzie konieczna aż do roku 2100!

Wspomniałem o dużej czytelności wskazań czasu, tak za dnia, jak też i w nocy, i z wielką przyjemnością prezentuję poniższe zdjęcie, ukazujące ciekawy, dość rzadko spotykany w zegarkach Atlantic kolor lumy, który prezentuje się naprawdę wspaniale (to nie jest kadr z filmu „Gwiezdne Wojny”). Niestety, jedynie wskazówki zostały pokryte masą świecącą, natomiast zupełnie nie przeszkadza to w prawidłowym odczytywaniu czasu, przy założeniu, że znana jest orientacja zegarka.

Design zegarka stawia go w szeregu zegarków codziennych, ale z delikatnym przesunięciem w kierunku zegarków „na specjalną okazję”. Dużo w nim bowiem połysku, a co za tym idzie, zbyt wiele powierzchni, które łatwo zarysować, powodując oszpecenie zegarka. Wszystko zależy oczywiście od tego, w jakich codziennych czynnościach zdecydujemy się na towarzystwo tego modelu. Mnie osobiście urzeka w tym zegarku symetria wskaźników, ale przede wszystkim bardzo ładny wzór, widoczny w centralnej części tarczy, który naprawdę cieszy oko.

Podsumowując, model Atlantic Seaway Perpetual Date, to zegarek niezwykle ciekawy ze względu na design oraz zastosowany w nim mechanizm z funkcją wiecznego kalendarza, która usprawiedliwia znaczną, jak na zegarek kwarcowy cenę. Zegarek na pewno sprawdzi się na co dzień, o ile nie wykonujemy pracy, która może narazić go na oszpecenie, ale jeszcze lepiej sprawdzi się w połączeniu z mankietem koszuli, zakładanej być może od święta. Atlantic Seaway Perpetual Date, to także model, który faktycznie nauczył mnie pokory i pokazał, że zbyt pochopna  ocena, to nie do końca ocena sprawiedliwa i ostateczna.

 

Na (+):

– tarcza o ciekawym, grafitowym kolorze i ładnym wzorze w postaci pionowych pasków,

– wieczny kalendarz, uwzględniający długość miesięcy (do 2100 roku!),

– ciekawy kolor masy fosforyzującej (niebieski),

– czytelny, pomimo wielu wskazań,

– klasa wodoszczelności 100M,

– szafirowe szkło (standard),

– ładne zapięcie.

Na (-):

– „szpary” w bransolecie.

 

Atlantic Seaway Perpetua Date

Referencja: 63565.41.61

Mechanizm: ETA G15.562 kwarcowy z funkcją wiecznego kalendarza

Tarcza: grafitowa z pięknym wzorem w postaci pionowych pasów

Koperta: stalowa 42mm

Bransoleta: stalowa (stal 316L)

Szkło: szafirowe płaskie

Wodoszczelność: 100m

Cena: 2.295,00zł