Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W ostatnim czasie widać wyraźnie, że coraz więcej osób korzysta ze smartwatchy, choć osobiście nie pochwalam tego trendu, a nawet go nie rozumiem. Co bowiem fajnego w tym, że można odczytać sms na małym ekranie zegarka, skoro telefon, który przesyła te informacje, znajduje się tuż obok? Kolejna sprawa, to konieczność ładowania takiego zegarka przynajmniej raz na dobę. Czy nie wystarczy, że obecne smartphony należy ładować codziennie? Po co zatem obarczać się kolejnym gadżetem, wymagającym uwagi? Patrząc zatem na rynek smartwatchy uważam, że jest to niewątpliwie gadżet, którego użytkownik staje się mimowolnie niewolnikiem. Zakładam, że wielu czytelników nie zgodzi się ze mną i moją opinią, ale proszę pamiętać, że jestem fanem zegarków mechanicznych, które w zaawansowanej formie, posiadają co najwyżej stoper, czy wskaźnik faz Księżyca. Warto również wspomnieć, o czym piszę w moim opracowaniu z 2009 roku na temat zegarków Atlantic, że powodem powrotu do zegarków mechanicznych, był właśnie przesyt wszechogarniającą mnie elektroniką i gadżetami. Zegarek mechaniczny, to zupełnie inny świat, wymagający zmiany podejścia i wyrozumiałości. Trudno powiedzieć o nim, że jest to gadżet. To bardziej przyjaciel, na którego można liczyć i który zawsze jest blisko. Często łapię się na tym, że zerkam na zegarek z czystej przyjemności, ponieważ po takim zerknięciu, wcale nie jestem bogatszy o wiedzę, która jest właśnie godzina 😉